Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2014

Społeczeństwo: Współczesna oda do wolności

I have a dream. Śni mi się, że kiedyś nadejdą prawdziwe dni równości. Że żaden łysol nie będzie krzywdził ludzi, którzy mają inne poglądy, niż on. Że będę mógł WSZYSTKO! A co bym wtedy zrobił? Oto moja wizja…



Kiedy na świecie zapanuje prawdziwa WOLNOŚĆ, nie będę już musiał wstydzić się tego, że urodziłem się w kraju, który kiedyś należał do bloku wschodniego i zasłynął ze złodziei samochodów i pijaków. Na świecie nie będzie żadnych granic! Wszyscy będziemy równi. No, może poza Kaczyński, bo on ma metr pięćdziesiąt i to w kapeluszu. Zresztą, Kaczyński…

W moim pięknym świecie nie będzie już takich ludzi. Eutanazja pozwoli nam kończyć swój żywot, kiedy tylko zapragniemy. A jeśli ktoś nie będzie zgadzał się z naszym światopoglądem? Cóż, eutanazja może być też przymusowa. Dzięki temu nie będzie „Kaczorów”, „PiSiorów” i innych „Moherów”. Pomyślcie tylko, te staruchy wreszcie nie będą zajmowały miejsca w kolejkach do lekarza. Władze nie będą musiały tracić pieniędzy na ich emerytury. Konia (albo kozę z rzędem) temu, kto zalegalizował ten pomysł.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Społeczeństwo: Relatywnie zły i dobry


Rzekomo każdy kij ma dwa końce. Możemy także wyróżnić dwie strony medalu. Ale, czy zachowanie będące dla jednych z gruntu złe, dla innych może być dobre? Zdaję sobie sprawę, że na świecie istnieje całe mnóstwo obrzędów religijnych, dlatego też postaram się abstrahować od nich. Temat, który chcę dzisiaj poruszyć jest bardzo skomplikowany, ponieważ okazuje się, że z moralnego punktu widzenia, mogę być jednocześnie i zły, i dobry.

Relatywizm moralny może doprowadzić do tego, że nasza percepcja będzie zakręcona, niczym koń na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną. Rozumiem, że każdy żyje według swoich zasad i każdy ma swoje sumienie. Jak jednak można postrzegać tę samą postawę w dwa zupełnie skrajne sposoby?

O ile jestem w stanie zrozumieć zasady manicheizmu i dualizmu moralnego, to teorie propagowane przez Heraklita z Efezu wydają się niedorzeczne. Protagoras i sofiści sugerowali, że miarą wszystkiego jest człowiek, ale czy to wystarczy, aby zyskać prawo do usprawiedliwienia wszystkiego? Znak jing i jang można traktować jako symbol dualizmu, ale to, że ktoś pojmuje zło, jako dobro, nie prowadzi już do równowagi w przyrodzie.

Tekst ten nie jest swego rodzaju wyprawą krzyżową, konkwistą. Tym razem nie będę namawiał do religijnego fanatyzmu. Chcę Wam jednak uświadomić, że termin zwany relatywizmem moralnym jest drogą na skróty. Być może niektórzy lubią takie drogi, ale czy relatywizm nie jest uniwersalnym wytrychem, będącym usprawiedliwieniem dosłownie wszystkiego? To zupełnie nielogiczne, jak argument „nie, bo nie”.

piątek, 23 grudnia 2011

Społeczeństwo: Świąteczny czas

Koniec roku zbliża się szybkimi krokami, ale zanim będzie nam dane rozpocząć wszystko od nowa i żywić nadzieje związane z najbliższymi 366 dniami, musimy poradzić sobie ze świętami. Tak, dobrze przeczytaliście: poradzić sobie. Nie wiem dlaczego, ale święta Bożego Narodzenia nie dają mi już tyle radości co kiedyś. Nadal jest to bardzo mile spędzony czas, jednak brakuje mi w nim magii jaką cechowały święta, które przeżywałem jeszcze 10 lat temu. Teraz jest jakoś inaczej...



Na samym początku chcę, abyście wiedzieli, że ten tekst nie ma na celu marudzenia na temat świąt i przekonywania Was do moich teorii. Zamierzam po prostu podzielić się tym co sądzę o tym okresie i zrobię w to sposób, który wychodzi mi najlepiej. Zacznę od tego, że magię świąt zabija już na wstępie brak śniegu. W tym roku warunki meteorologiczne są takie, jakie są i nie da się nic z tym zrobić. Zamiast śniegu mam za oknem kałuże i nawet nie czuję takiego chłodu, jakim powinna charakteryzować się zima. Co prawda temperatury spadły, ale śniegu nadal nie ma i nie będzie, a teraz najzabawniejsze: w sumie się z tego cieszę. Ostatnio podróżuję dużo pociągami i wizja wagonu, który utkwił w zaspach nie podoba mi się wcale, a wcale. Dlatego mam trochę żalu, że za oknem nie ma białego puchu, ale równocześnie się cieszę z tego powodu. Tak, to trochę skomplikowane...

czwartek, 20 października 2011

Społeczeństwo: Obdarci ze wszystkiego

Dziś media podały informację o śmierci Muammara Kaddafiego. W tym tekście pozwolę sobie jednak pominąć kwestię tego, która z wersji jest prawdziwa, a która wyssana z palca. Chcę jednak skupić się na idiotycznym trendzie, który panuje ostatnimi czasy w mediach. Czy jest mi w stanie ktoś wyjaśnić dlaczego nie szanuje się zwłok i publikuje się ich zdjęcia?


W Polsce wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy to Super Express opublikował zdjęcia Waldemara Milewicza. Pozostałe media mocno krytykowały takie zachowanie i chwała im za to. Tyle tylko, że zrobili to być może wyłącznie dlatego, że Milewicz był ich kolegą po fachu. Nie chcę nikogo bezpodstawnie oceniać, aczkolwiek te same media, po pewnym czasie opublikowały zdjęcia ludzi wyskakujących z płonącego wieżowca.

Pisząc o śmierci Kaddafiego, nie sposób nie wspomnieć o polityce. Na świecie istnieje już taka technologia, która potrafi namierzyć człowieka z dokładnością do 25 cm. Dlaczego więc Husajn, Bin Laden, czy Kaddafi kryli się tak długo? Saddam został pojmany „stosunkowo” szybko. Jednak jako jedyny z całej trójki zdołał usłyszeć wyrok śmierci. Uważam jednak, że film z egzekucji nie powinien wypłynąć na światło dzienne. Czy w takiej sytuacji dziwnym jest, kiedy dzieci bawią się w wieszanie Saddama?

piątek, 16 września 2011

Społeczeństwo: Wegeterroryzm

Jajecznica. Na smażonym boczku, z papryką, pomidorami...
Takie dzieło wyszło wczoraj spod mojej ręki, czym pochwaliłam się na pewnym portalu.
Wśród ogólnej aprobaty dla mojego posiłku, zostałam zwyzywana od suk, które jedzą martwe płody...




Wpis został opatrzony soczystym filmikiem o kurzej fermie gdzieś tam.
Jezu...
Różne rzeczy się dzieją. Świat to nie tylko wspaniałe miejsce, gdzie nikomu, ani niczemu nie dzieje się krzywda. Wiadomo, że zdarzają się patologiczne przypadki bestialskiego traktowania zwierząt, ludzi... Ale czy to znaczy, że w moich jajkach pływały martwe resztki kurczęcia?
Nie sądzę.

środa, 10 sierpnia 2011

Społeczeństwo: Ful lans po polsku- czyli paszkwil na pseudoekskluzywne imprezy


Dostałam ostatnio zaproszenie na celebrycką imprezę połączoną z promocją jakiegoś concept store'a-czyli miejsca, gdzie można i zjeść i ubrać się i kupić jakiś bzdet od projektanta za horrendalne pieniądze.


Na zaproszeniu widniał plan imprezy, notka o tym, że obowiązuje dress code, oraz informacja, że bez rzeczonego świstka nie ma mowy o wejściu do tej "krainy lepszego świata".

Jako, że jestem osobą ciekawą świata, nie mogłam nie skorzystać z propozycji zobaczenia, jak wygląda lans po polsku od tej drugiej "lepszej" strony...


piątek, 15 lipca 2011

Społeczeństwo: Żebrak

ŻEBRAK



Będzie to historia o ludziach, którzy są na „pani da”. Od niedawna mijam ich bez słowa. Od niedawna patrzę trochę ironicznie. Od niedawna mnie denerwują.

Stojąc przy kiosku byłam obserwowana przez panią z dzieckiem na rękach. Czekałam na resztę i zza ramienia usłyszałam „pani da, pani…” dalej czekałam, by dać. Zastanawiałam się jednak ile w swoim życiu już dałam. Było to zawsze bezinteresowne, nie liczyłam na to, że kiedyś ktoś mi się odwdzięczy, czy że podczas Sądu Ostatecznego Bóg poklepie mnie po ramieniu. Robiłam to z dobrej woli. Rodzice uczyli mnie, by pomagać i gdy ktoś prosi mnie o pomoc, udzielam jej. Otrzymałam resztę i zbierając ją z plastikowej podkładki poczułam, że ktoś niemiłosiernie mnie szturcha. Chwileczkę myślę sobie, niech zgarnę kasę. Ale napastnik nie ulegał… to była ona… ciemnoskóra kobieta z dzieckiem na rękach. Błagalnym wzrokiem patrzyła na mnie i powiedziała „pani da”, jednak w jej spojrzeniu dostrzegłam coś jeszcze, coś czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam. Widziałam jak szydzi ze mnie, jak się śmieje i czeka bym dała z siebie zrobić osła. To był moment, w którym powiedziałam „dość! nie wspomagam oszustów”. Ominęłam ją bez słowa…

niedziela, 10 lipca 2011

Społeczeństwo: Być poza

Kilka lat temu w Polsce stało się modne klasyfikowanie ludzi według słuchanej muzyki, ubioru, a nawet fryzury. W ten prosty sposób każdy, kto nosił bluzę z kapturem zostawał hip-hopowcem, a długowłosy „ brudasem”. To zjawisko jest proste do wytłumaczenia: potrzebujemy uproszczeń, aby łatwiej poruszać się pośród innych. Jednak, co zrobić, kiedy coraz większa liczba osób chce wyrwać się ze szpon określników i stać z boku?



No właśnie każdy z Nas to kiedyś przerabiał. Po raz pierwszy w okresie dojrzewania. Wtedy chcieliśmy być inni niż rodzice i buntowaliśmy się na każdym kroku. Naszym celem było stanie poza przyjętymi normami, zachowywanie się inaczej niż znienawidzeni „ starzy”. Najczęściej taka postawa przechodzi wraz z ulotem nadmiaru hormonów i ostatnim wyciśnięciem pryszcza, ale czasami… Niektórzy pomimo upływu czasu cały czas buntują się przeciwko normom i klasyfikacjom, nie chcą być tacy jak inni. Rozumiem ich, ponieważ sam uważam siebie za indywidualistę, ale taka postawa niesie ze sobą sporo niebezpieczeństw.

wtorek, 28 czerwca 2011

Społeczeństwo: Nie krzywdźmy najmłodszych

Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej zwycięża się ze słabszym rywalem. A takim niewątpliwie są małe dzieci. Ostatnio Polskę obiegły informacje, jakoby w naszym kraju adopcja dzieci przez pary homoseksualne była legalna. O ile jestem w stanie zrozumieć wojnę wytoczoną silnym mężczyznom, jakimi są kibice, o tyle też będę krzyczał w obronie najmłodszych, którzy nie są w stanie się bronić.

Nieco pominę kwestię tolerancji, czy politycznej poprawności, która w swej hipokryzji zatacza koło. Można dyskutować, czy dyskryminować homoseksualistów, czy nie, czy pozwolić im na śluby, czy też surowo tego zakazać. Kwestia adopcji jest jednak dla mnie bezdyskusyjna. Dziwi mnie, że ktoś w ogóle jest w stanie się na to zgodzić. Niszczyć życie dziecka już od jego najmłodszych lat? To karygodne!

środa, 1 czerwca 2011

Społeczeństwo: Wy Cyganie, co pędzicie razem z wiatrem

Miejscowość o nazwie Limanowa już od dłuższego czasu kojarzy się z wieloma wybrykami nacji Romów. Głośno robi się jednak dopiero wtedy, gdy Polacy postanowią walczyć o swoje. Niestety tu znów pojawia się wątek politycznej poprawności i obawy o rasizm. Walka o swoje, jest przecież nietolerowaniem innych. A to ze względu na narodowość, a to ze względu na kolor skóry, czy choćby kulturę. Takie to niebezpieczne życie w towarzystwie nieco innych.

W Wielkiej Brytanii krąży anegdota mówiąca o tym, że Murzyni siedzą w biurach, nic nie robią, a kiedy szef zwraca im uwagę, oskarżają go o rasizm. W Polsce jest podobnie. Cyganie mają piękne piosenki, a i ich kolorowe suknie również budzą podziw. Jednak jeśli ktoś zaczyna się zastanawiać skąd mają pieniądze na BMW, czy inne gadżety, stawia krok tuż obok przepaści do rasizmu. Przecież Romowie uczciwie na to wszystko pracują, a od państwa nie biorą ani grosza.

poniedziałek, 16 maja 2011

Społeczeństwo: Chora tolerancja

Piękny dzień, społeczeństwo w różowych okularach, na niebie tęcza, a w tramwaju… para gejów poprawiająca sobie grzywki, obściskując i całując się przy tym. Czy do tego dąży tolerancja czerpana z zachodu? Wolności słowa nie ma przecież i u nas, i u nich.


Niektórzy doskonale zdają sobie sprawę z mojej nieprzychylności w kierunku homoseksualistów. Dla niektórych jestem zaś anonimowy i jeszcze nie poruszano tej kwestii na owym blogu. Może najwyższy czas? Ostrzegam, że powieje kontrowersją, dlatego czytelników o słabych nerwach zachęcam do zamknięcia laptopa, lub szybkiego przeskoczenia na stronę Gazety Wyborczej (o zgrozo! użyłem poprawnej nazwy).

sobota, 14 maja 2011

Społeczeństwo: Ej, Brudasie

Niektórych mama nie uczyła, by nie śmiecić. Nawet jeśli,to ich paskudne charaktery nie pozwoliły zostawić natury w spokoju.

Tak oto wyrosły PASKUDNE BRUDASY. Brudasy, które po cichaczu zza krzaka wyrzucają śmieci w miejscach niedozwolonych. Najlepsze jest to, że taki syfiarz nie widzi problemu. Wyrzuca i już. Śmieci można spotkać wszędzie,w przydrożnych rowach, lasach, na ulicach, polach, działkach, jeziorach.

Ciężko złapać śmieciarzy na gorącym uczynku. Są dokładnie przygotowani i zorganizowani. Działają zazwyczaj w nocy. Nie wiem dlaczego uważają, że nie muszą korzystać ze śmietników i płacić za wywóz nieczystości. Tak mają i już. Nie czepiajmy się ich, przecież bliźniemu trzeba wybaczać... szczerze mówiąc ja wolałabym terapię szokową w postaci przymusowego stażu w kanalizacji... w tych najgorszych warunkach, w smrodzie i brudzie.

Ale to nie przejdzie, a przecież świata się nie zmieni. Mentalności ludzi też nie. Pozostało nam czekanie na kolejne lawiny śmieci.

niedziela, 8 maja 2011

Społeczeństwo: Cytaty na ścianach, o Tusku i chuliganach

Jako że nasz blog pełni funkcję kalejdoskopu poglądów, postanowiliśmy na jego łamach opublikować nieco cytatów, które zdominowały polskie stadiony. Z pewnością nie przyłączamy się do populistycznej nagonki na kiboli. Swego czasu Sandra opublikowała już jeden tekst o kibicach („Pasja ponad wszystko”), a w planach jest już kolejny felieton.


Na kilkudziesięciu stadionach w Polsce widniały ostatnio transparenty z antyrządowymi hasłami. Udział w owym proteście brały nawet drużyny z najniższych klas rozgrywkowych. Ekstraklasa SA ukarała jednak 9 klubu. Kara w wysokości 1000 zł została nałożona na Lecha Poznań, Polonię Bytom, Zagłębie Lubin, Jagiellonię Białystok, Górnika Zabrze, Widzew Łódź, Arkę Gdynia, Cracovię i Śląsk Wrocław. Poza tym, miejscowi wojewodowie zamknęli stadiony wcześniej wspomnianego Lecha oraz Legii Warszawa.

Poniżej publikujemy hasła, jakie skandowali, a także prezentowali polscy fani. Oczywiście są to tylko cytaty, a całą sytuację zostawiamy do Waszej subiektywnej oceny.

poniedziałek, 2 maja 2011

Społeczeństwo: Zaprzedani korporacjom

Widuję ich codziennie. Wciśnięci w białe koszule mężczyźni. Stukające obcasami kobiety. Szczupli od sałatek serwowanych przez
"Pana Kanapkę", bladzi od jarzeniowych lamp.
Każdy z nich zmierza w stronę szklanego domu- pięknego wieżowca pełnego marmurów i wind ze szkła.
Odbijają karty wejścia i rozchodzą się do różnych działów.
Mówią na nich "korporuchy".





Jak zostałam korporacyjnym zwierzęciem?
Cv za cv, telefon za telefonem.
W końcu dzwonią z upragnionej firmy. Zapraszają na rozmowę o dziwnej angielskiej nazwie i przypominają o założeniu odpowiedniego stroju.
W dniu rozmowy kwadrans przed czasem wchodzę obrotowymi drzwiami do ogromnego foyer. Elegancka recepcjonistka gestem dłoni wskazuje mi kanapy, na których siedzi już kilku kandydatów. Na marmurowej posadzce słyszę stukot własnych notabene zbyt cienkich, jak na standardy korporacji szpilek i już wiem, że bez tej pracy za nic stamtąd nie wyjdę.
Rozsiadam się na kanapie, wdycham jej skórzany zapach i czekam z innymi.

Społeczeństwo: Legalne morderstwa

SystemAutomatycznegoKOdowania
Jesteśmy w trakcie wspaniałego weekendu majowego, który zazwyczaj nie wiąże się z żadnym świętowaniem, a po prostu odpoczynkiem i urlopem. Święto konstytucji, święto flagi, gdzieś pomiędzy beatyfikacja Jana Pawła II i komunistyczne święto pracy. Ot, taki początek maja, a nad tym wszystkim nasze lenistwo.



Jako, że dawno nie publikowałem tu nic z serii SystemuAutomatycznegoKOdowania, czas na nowy felieton. W końcu ten nasz świat taki kolorowy, że zawsze jest o czym napisać. Na przykład o święcie w USA, które narodziło się z zabicia Osamy Bin Ladena. Faktycznie człowiek to podły i zły i nie będę za nim płakał, ale zastanawiam się, czy huraoptymizm amerykański, głoszący koniec wojny z terroryzmem jest słuszny. Oczywiście zlikwidowanie przywódcy Al-Kaidy, to wielki sukces, jednak ja nie nazywałbym tego zlikwidowaniem całego terroryzmu. Ludzie Bin Ladena nadal żyją, a gdzieś w Azji, czy Afryce, swobodnie hasa sobie jego prawa ręka rodem z Egiptu. Zło nadal może się więc czaić za rogiem.

piątek, 29 kwietnia 2011

Społeczeństwo: Ślubuję, że mnie to nie interesuje

Od kilkunastu dni media karmią nas masą informacji związanych ze ślubem brytyjskiego księcia Williama. Do owego święta doszło dziś, a od rana możemy wręcz czuć przesyt tego wydarzenia. Zastanawia mnie jednak, co my - Polacy, mamy z tym wspólnego?


Oczywiście w mediach temat, równa się rzecz ważna. Sam wielokrotnie cierpiałem na brak weny związanej z wymyśleniem choćby wątku, który warto by poruszyć. A przecież od tego zaczyna się cały dziennikarski fach. Rozumiem więc, że od pewnego czasu wspominano o ślubie Williama i Kate. W końcu nie żyjemy w Ciemnogrodzie i powinniśmy wiedzieć, co dzieje się w świecie.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Społeczeństwo: Ale portale

Ludzie mają dwie podstawowe tendencje. Jedną do majsterkowania, eksperymentowania i wymyślania gadżetów oraz drugą, do uzależniania się od nich. Kiedy w Polsce powstał duży portal społecznościowy, miał on na celu łączyć ze sobą dawnych znajomych ze szkolnej ławki. Koncepcja ciekawa, tyle tylko, że przerodziła się w istną manię.

O ile pamiętam, zaczęło się od strony fotka.pl. Nie miała ona tak szczytnych założeń, jak aktualne portale społecznościowe. Po co więc była? Żeby móc pokazać się wirtualnym znajomym, bądź po prostu pochwalić i polansować się swoim zdjęciem. Ongiś nawet ja byłem młody i głupi (o ile nie jestem nadal) i chwaliłem się swym pięknym licem przed nowopoznanymi koleżankami. Na szczęście pojawił się jakiś trywialny bodziec i wydostałem się z tej matni. Żadna z niewiast nie mogła mi już napisać „dyszka to za mało, by opisać Twoje ciało”. Ku mojemu nieszczęściu na portalu pojawiły się coraz odważniejsze fotki, a ludzie uzależnili się od tego jakże bezideowego portalu.

środa, 30 marca 2011

Społeczeństwo: Pasja ponad wszystko

"Czujesz się dziwnie, kiedy idąc w szaliku, czy jakiejkolwiek innej części garderoby, na której znajduje się herb klubu, wszyscy patrzą na Ciebie, jak na bandytę, czy złodzieja. Ewentualnie wśród młodych chłopaków wywołuje to respekt. Barwy to jednak rzecz święta. No właśnie, bo kibice mają swoje święte zasady, które w społeczeństwie po prostu zanikają. Wszyscy wyzywają nas od bandytów, małp, bezmózgów. Zastanawia mnie jednak, jak wielki odsetek społeczeństwa odniósł jakiś uszczerbek na zdrowiu, wyrządzony przez kibica. Jeśli nie chcesz się w to bawić, to się nie bawisz, proste."

Listopad.
Piątkowy poranek.
W oddali majaczą światła lokomotywy. Na peronie policjanci nerwowo przestępują
z nogi na nogę.
Ktoś pyta: "To dużo ich jedzie?", a wtedy jak na komendę z głośnika słychać gong
i nosowy głos "Pierwsze sześć wagonów przeznaczone jest dla kibiców", wśród podróżnych rozlega się szmer, z którego można wyłapać pojedyncze zdania. "Jadą znów ci chuligani", "Pieprzone darmozjady pewnie przez nich to opóźnienie" i całe mnóstwo innych mniej lub bardziej nieprzychylnych komentarzy. Wreszcie wypełniony kibicami, opóźniony pociąg leniwie wtacza się na stację.
W wagonach widzę uśmiechnięte twarze, słyszę śpiewy. Atmosfera jest radosna i pełna wyczekiwania, pomimo strachu wsiadających do jak najdalszych wagonów składu pasażerów.
W moim przedziale siedzą dwie studentki i dwóch panów koło czterdziestki ubranych
w koszulki z barwami swojej drużyny.
Uśmiech i sposób, w jaki rozmawiają o nadchodzącym meczu odejmuje im lat.
W ich oczach widać pasję i zaangażowanie.
"Moja stara nie może zrozumieć, że wciąż to robię. Ale jak mam przestać? Od dziecka jeżdżę na mecze. To moja pasja. Moje życie."- mówi jeden z nich z emocją w głosie.

wtorek, 22 marca 2011

Społeczeństwo: Cywilizacja internetu- cywilizacja szybkiej sławy.

Dzisiaj ciężko wyobrazić sobie, jakie kłopoty z wybiciem się ponad ogół społeczeństwa mieli kiedyś ludzie. Początkujący pisarz, muzyk, czy malarz musiał się bardzo natrudzić, aby przyciągnąć uwagę innych i zdobyć, chociaż kilka chwil sławy. Wraz z nastaniem internetu, a co za tym idzie nowego typu cywilizacji, opierającej się na masowym przekazie danych, sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Chcesz być znany? Nic trudnego. Wystarczy, że zamieścisz swoje prace na jednym z popularnych serwisów lub podzielisz się swoją muzyczną twórczością poprzez youtube. Sposoby osiąganie celu zmieniły się, ale jest on nadal taki sam- przyciągnięcie uwagi ludzi, sława.