środa, 4 maja 2011

Film: Odzyskałem wiarę w polskie kino

Zapewne wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Polska kinematografia zdycha i to już od kilku dobrych lat. Są jeszcze ludzie, którzy starają się przedłużyć jej żywot, jednak jest to tylko wydłużanie agonii. Już dawno straciłem wiarę w polskie kino. Obrazy takie jak „ Dom Zły” , „ Rewers” , czy „ Wesele” były dla mnie tylko wyjątkami- różami, które wyrosły na kupie gnoju. Dzisiaj nikt nie wzoruje się na nas, lecz my na innych... Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy niechętnie wybrałem się do kina i obejrzałem film, który zmienił moje podejście.



poniedziałek, 2 maja 2011

Muzyka: Kraina dźwiękowej spokojności


O najnowszym albumie Tides From Nebula wiemy niemal wszystko. Premiera drugiej płyty Warszawiaków, zatytułowanej „Earthshine”, planowana jest na 9 maja. Na oficjalnym majspejsie możemy przesłuchać dwa utwory, które znajdą się na nowym krążku.

W tym przypadku apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo widać, że będzie różnorodnie. „White Gardens” to spokojna, nostalgiczna wręcz kompozycja, która powoli snuje się i wlewa najczystsze piękno do uszu odbiorców. „The Fall of Leviathan” jest żywsze, z charakterystyczną w post-rocku zmianą tempa i niepowtarzalnym klimatem.

Społeczeństwo: Zaprzedani korporacjom

Widuję ich codziennie. Wciśnięci w białe koszule mężczyźni. Stukające obcasami kobiety. Szczupli od sałatek serwowanych przez
"Pana Kanapkę", bladzi od jarzeniowych lamp.
Każdy z nich zmierza w stronę szklanego domu- pięknego wieżowca pełnego marmurów i wind ze szkła.
Odbijają karty wejścia i rozchodzą się do różnych działów.
Mówią na nich "korporuchy".





Jak zostałam korporacyjnym zwierzęciem?
Cv za cv, telefon za telefonem.
W końcu dzwonią z upragnionej firmy. Zapraszają na rozmowę o dziwnej angielskiej nazwie i przypominają o założeniu odpowiedniego stroju.
W dniu rozmowy kwadrans przed czasem wchodzę obrotowymi drzwiami do ogromnego foyer. Elegancka recepcjonistka gestem dłoni wskazuje mi kanapy, na których siedzi już kilku kandydatów. Na marmurowej posadzce słyszę stukot własnych notabene zbyt cienkich, jak na standardy korporacji szpilek i już wiem, że bez tej pracy za nic stamtąd nie wyjdę.
Rozsiadam się na kanapie, wdycham jej skórzany zapach i czekam z innymi.

Społeczeństwo: Legalne morderstwa

SystemAutomatycznegoKOdowania
Jesteśmy w trakcie wspaniałego weekendu majowego, który zazwyczaj nie wiąże się z żadnym świętowaniem, a po prostu odpoczynkiem i urlopem. Święto konstytucji, święto flagi, gdzieś pomiędzy beatyfikacja Jana Pawła II i komunistyczne święto pracy. Ot, taki początek maja, a nad tym wszystkim nasze lenistwo.



Jako, że dawno nie publikowałem tu nic z serii SystemuAutomatycznegoKOdowania, czas na nowy felieton. W końcu ten nasz świat taki kolorowy, że zawsze jest o czym napisać. Na przykład o święcie w USA, które narodziło się z zabicia Osamy Bin Ladena. Faktycznie człowiek to podły i zły i nie będę za nim płakał, ale zastanawiam się, czy huraoptymizm amerykański, głoszący koniec wojny z terroryzmem jest słuszny. Oczywiście zlikwidowanie przywódcy Al-Kaidy, to wielki sukces, jednak ja nie nazywałbym tego zlikwidowaniem całego terroryzmu. Ludzie Bin Ladena nadal żyją, a gdzieś w Azji, czy Afryce, swobodnie hasa sobie jego prawa ręka rodem z Egiptu. Zło nadal może się więc czaić za rogiem.

niedziela, 1 maja 2011

Sport: Cała prawda o Euro 2012

Zegar tyka nieuchronnie! Z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej Euro 2012. Mistrzostwa Europy miały być dla naszego kraju wielką szansą. Politycy zapowiadali wybudowanie kilometrów autostrad i renowację kolei, a przedstawiciele PZPN zapewniali Nas, że tym razem wygramy. Niestety, wszystko wskazuje na to, że skończy się tylko na zapowiedziach… Co prawda do Euro zostało jeszcze trochę czasu, jednak już teraz wiadomo, że cała impreza będzie się odbywała na zasadzie, dobrzej znanej Polakom, fuszerki. Kto jest winien tych wszystkich zaniedbań?



Poniższe stenogramy miały ukazać się w ubiegłym numerze „ Gazety Lewackiej”. O dziennikarzu, przygotowującym materiał na ich podstawie, słuch zaginął, a jego rodzinie grożono.

piątek, 29 kwietnia 2011

Społeczeństwo: Ślubuję, że mnie to nie interesuje

Od kilkunastu dni media karmią nas masą informacji związanych ze ślubem brytyjskiego księcia Williama. Do owego święta doszło dziś, a od rana możemy wręcz czuć przesyt tego wydarzenia. Zastanawia mnie jednak, co my - Polacy, mamy z tym wspólnego?


Oczywiście w mediach temat, równa się rzecz ważna. Sam wielokrotnie cierpiałem na brak weny związanej z wymyśleniem choćby wątku, który warto by poruszyć. A przecież od tego zaczyna się cały dziennikarski fach. Rozumiem więc, że od pewnego czasu wspominano o ślubie Williama i Kate. W końcu nie żyjemy w Ciemnogrodzie i powinniśmy wiedzieć, co dzieje się w świecie.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Społeczeństwo: Ale portale

Ludzie mają dwie podstawowe tendencje. Jedną do majsterkowania, eksperymentowania i wymyślania gadżetów oraz drugą, do uzależniania się od nich. Kiedy w Polsce powstał duży portal społecznościowy, miał on na celu łączyć ze sobą dawnych znajomych ze szkolnej ławki. Koncepcja ciekawa, tyle tylko, że przerodziła się w istną manię.

O ile pamiętam, zaczęło się od strony fotka.pl. Nie miała ona tak szczytnych założeń, jak aktualne portale społecznościowe. Po co więc była? Żeby móc pokazać się wirtualnym znajomym, bądź po prostu pochwalić i polansować się swoim zdjęciem. Ongiś nawet ja byłem młody i głupi (o ile nie jestem nadal) i chwaliłem się swym pięknym licem przed nowopoznanymi koleżankami. Na szczęście pojawił się jakiś trywialny bodziec i wydostałem się z tej matni. Żadna z niewiast nie mogła mi już napisać „dyszka to za mało, by opisać Twoje ciało”. Ku mojemu nieszczęściu na portalu pojawiły się coraz odważniejsze fotki, a ludzie uzależnili się od tego jakże bezideowego portalu.