środa, 31 sierpnia 2011

Muzyka: Niemoc twórcza?

Kiedy dwie gwiazdy muzyki łączą swoje siły, aby nagrać wspólny album to powstaje z tego arcydzieło lub totalna klapa. Płyta " Watch the Throne", którą nagrali wspólnie Kanye West i Jay-Z jest gdzieś pomiędzy. Żeby nazwać ją płytą genialną musiałbym przebić sobie bębenki uszne, ale z drugiej strony nie potrafię zaklasyfikować jej jako dno.



Album powstał rekordowo szybko, ponieważ od ostatniego solo Westa minęło zaledwie dziewięć miesięcy. Przyznam, że nie czekałem jakoś szczególnie na " Watch the Throne". Było to spowodowane tym, że po pierwsze nie przepadam za Jay'em, a po drugie Kanye miał tu występować jedynie jako raper. Tak jest, zapomnijcie o cudownych bitach z "My Beautiful Dark Twisted Fantasy". Zamiast tego dostaliśmy syntetyczną papkę, która czasami jest przebijana lekko funkującymi podkładami. Jest dziwnie mili moi bardzo dziwnie...

Sport: Stadiony jednej imprezy

Nie ma chyba Polaka, który nie wiedziałby, że w roku 2012 w Polsce odbędą się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Jak dotąd, w naszym kraju nie widać zapowiadanych wspaniałych autostrad, a i kolej bardzo kuleje. Na szczęście zdołaliśmy jednak zdąrzyć z budową stadionów. Pomijając fakt, że kilkakrotnie przekładano ineuguracje tych „perełek”. Trzeba przyznać, że w naszym kraju powstały wspaniałe kolosy, tyle że… co się z nimi stanie po EURO?


Kiedy okazało się, że wspominane mistrzostwa odbędą się u nas i na Ukrainie, w naszym kraju zapanowała euforia. Nawet za czasów świetności naszej piłki, nie zdołaliśmy pokazać się na Mistrzostwach Europy. Z resztą, nie występowaliśmy na tej imprezie zbyt często, przez co poniektórzy drwili, że Polska wystąpi na Mistrzostwach Europy dopiero w momencie, kiedy będzie ich gospodarzem. Na szczęście debiut na tym turnieju mamy już za sobą, teraz czas powalczyć o sukcesy. Tym bardziej, jeśli jesteśmy współgospodarzami.

Nie chce mi się po raz kolejny narzekać na nasz fatalny rząd, na brak dróg i torów kolejowych. Zastanawia mnie jednak, co stanie się z tak gigantycznimi stadionami po owych mistrzostwach? Bo chyba nikt mi nie wmówi, że fani Lechii Gdańsk zdołają zapełnić tego kolosa w jednym ze swoich meczów ligowych?

środa, 24 sierpnia 2011

Książka: Się zamarza się

Czy człowiek może sterować historią, czy jest raczej tylko małym trybikiem w jej mechanizmie? Co odróżnia prawdę od kłamstwa i świat oparty, na której z nich byłby lepszym? Logika podpowiada, że ten pierwszy, ale... Na te i inne pytanie stara się odpowiedź " Lód". Ta monumentalna bo licząca ponad 1000 stron powieść, nie traktuje tych kwestii w sposób banalny, lecz stara się podejmować z czytelnikiem wysublimowaną grę. Dajcie się porwać Jackowi Dukajowi i razem z głównym bohaterem powieści odwiedźcie mroczne zaułki Warszawy, luksusowe wnętrza Ekspresu Transsyberyjskiego, pełen bogactw Irkuck oraz...

Według Martina Heideggera człowiek istnieje, o ile jest postrzegany przez innych. Na podobnych przemyśleniach oparta jest postać głównego bohatera powieści, Benedykta Gierosławskiego. Ten młody, zdolny matematyka jest bardziej sumą poglądów na jego temat jakie prezentują inni ludzi, niż prawdziwą osobą( awanturnik, hazardzista, hrabia węgierski...). Z tego powodu szybko stwierdza, że nie istnieje. Nie jest mu jednak dane negować swój byt w spokoju. Carskie Ministerium Zimy kupuje mu bilet wprost do serca Syberii- Irkucka- i wysyła tam z misją odnalezienia własnego ojca. Filip Gierosławski znalazł się tam z powodu udziału w buncie przeciwko Carowi, a teraz podobno rozmawia z lutymi...

środa, 10 sierpnia 2011

Społeczeństwo: Ful lans po polsku- czyli paszkwil na pseudoekskluzywne imprezy


Dostałam ostatnio zaproszenie na celebrycką imprezę połączoną z promocją jakiegoś concept store'a-czyli miejsca, gdzie można i zjeść i ubrać się i kupić jakiś bzdet od projektanta za horrendalne pieniądze.


Na zaproszeniu widniał plan imprezy, notka o tym, że obowiązuje dress code, oraz informacja, że bez rzeczonego świstka nie ma mowy o wejściu do tej "krainy lepszego świata".

Jako, że jestem osobą ciekawą świata, nie mogłam nie skorzystać z propozycji zobaczenia, jak wygląda lans po polsku od tej drugiej "lepszej" strony...


piątek, 22 lipca 2011

Sport: Pseudo-reprezentacje kraju

Można mi zarzucać, że lubię się powtarzać, ale jeśli jakaś patologia ma podobną przypadłość, to dlaczego by nie poruszyć jej po raz kolejny? Na łamach tego bloga nie pisałem jeszcze o kwestii nacjonalizowania zawodników, tylko po to, aby wzmocnili daną reprezentację kraju. Niektórzy mogą pamiętać mój tekst na ten temat z innej witryny, ale z racji zbliżającego się EURO, warto odkurzyć ten wątek.
Jeszcze przed Mundialem w 2002 roku, bramki dla naszej kadry strzelał Emmanuel Olisadebe. Jako młody chłopak cieszyłem się z jego goli. Dziś byłoby inaczej. Oli to pierwszy czarnoskóry zawodnik grający dla Polski. I tu pojawia się kwestia sporna, gdyż dziś uważam, że nie grał dla kraju, a tylko dla siebie i tylko po to, żeby się wypromować. Może niektórzy pamiętają jeszcze sytuacje, kiedy Olisadebe nie przyjechał na kadrę z powodu kontuzji, a za kilka dni pewnie radził sobie w Panathinaikosie Ateny. „Patriotyzm” godny podziwu. Ale czego wymagać od Nigeryjczyka, który najprawdopodobniej nie był szczery nawet wtedy, gdy podawał rok swojego urodzenia?

czwartek, 21 lipca 2011

Film, Muzyka: Przyjaciele z filmowego podwórka


Stworzenie filmu to nie lada wyzwanie. Widać to chociażby na napisach końcowych, gdy przed oczami przewija się nam szereg nazwisk ludzi zaangażowanych w pracę nad konkretną produkcją. Za wszystko rzecz jasna odpowiada reżyser, który dany tytuł firmuje swoim nazwiskiem i podejmuje ostateczne decyzje co do finalnego kształtu dzieła. Wśród szeregu producentów, dźwiękowców, scenarzystów ktoś w filmie musi zadbać o muzykę. Dla mnie od lat w soundtrackowej rywalizacji wygrywa jeden człowiek. Tym kimś jest Clint Mansell.

wtorek, 19 lipca 2011

Książka: Opowieść z pustynnej planety

Jakie książki sprzedają się w Polsce najlepiej? Nie akceptuję odpowiedzi typu romansidła dla kur domowych, czy retro kryminały. W kraju nad Wisłą, aby osiągnąć sukces wydawniczy wystarczy napisać powieść z wątkiem fantastycznym. Całe półki księgarni zajmują opasłe tomiszcze fantasy napisanego przez Polaków. Powieściom tym najczęściej nie można zarzucić niczego innego niż nudę. Na całe szczęście spośród stosu podobnych do siebie książek można jeszcze wyłapać reedycje klasyków.

„ Diuna” to powieść sf napisana przez Franka Herberta w 1965 roku. Doczekała się już wielu wydań i wznowień, a mnie przyciągnęło do niej piękne wydanie okraszone ilustracjami Wojciecha Siudmiaka, ale o tym później… Nie jestem już takim fanem fantastyki jak kiedyś, przejadł mi się ten gatunek prozy, tak, więc podszedłem do „ Diuny” z pewną rezerwą. Wiedziałem, że jest to kultowa książka, która ma wielu fanów, jednak nie spodziewałem się tego, co przeczytałem. Nie uprzedzajmy jednak faktów.